10 lip 2012

Krótka i całkowicie subiektywna relacja ze zlotu

Co prawda skład poznański był tego roku bardzo okrojony, ale mimo wszystko Koło Gospodyń zaprezentowało się dumnie na Warszawskim zlocie, zarówno w kręgach handlowych jak i towarzyskich, reprezentowane przez Stonogi w osobie Kasi i Ami, oraz Cynkę, Gurianę i piszącą te słowa Miszelinę :)

Upał lał się z nieba, gdyż jak się okazało, większość imprezy odbywała się co prawda na dziedzińcu fortu, ale niestety był on przykryty szklanym dachem. Czułyśmy się więc trochę jak na patelni, a o ile my miałyśmy ten luksus błąkania się na zmianę po cienistych zakamarkach fortu, o tyle biedne dwie Stonogi prażyły się w słońcu uwijając się przy swoim pięknym stoisku. Ale były bardzo dzielne!

Stonogi nie załapały mi się na zdjęcia (może macie jakieś swoje fotki? Czekamy!), ale ich stoisko cieszyło się wielkim powodzeniem.
Cynka prowadziła warsztaty, dbając by żaden z uczestników nie wyszedł z niepomalowanymi farbą łapkami...

a ja stosowałam metodę "zakupy na patelni, po czym próba schłodzenia pod dachem" i tylko dzięki temu udało mi się przetrwać :)
W międzyczasie obfotografowywałam się z Zuzanką...

...i Karmeleiro...
...i przemiłą Dziwolonk, Jyoti i Enczą :)
...oraz oczywiście zajmowałam się entuzjastycznie  wysoce intensywnym wymienianiem biletów narodowego banku polskiego znanych jako środki płatnicze, na różnorakie dobra materialne :D

W przeprowadzonym krótkim dochodzeniu ustaliłam ponadto, że Państwo Dekoracyjna Taśma są również z Poznania! Przyznać mi się od razu, kto o tym wiedział? :)


Niestety nie wygrałam  w żadnym z konkursów (to musi być kwestia układów i wielonarodowego spisku!!!), ale i tak zabawa była przednia :)
A w drodze powrotnej tradycyjnie jużcieszyłyśmy się swoimi zakupami, przeglądając raz jeszcze papierki, media i stemple.
Guriana rozbawiła nas i siebie do łez, gdy - jak zawsze elegancka - schludnie zapakowawszy z powrotem swoje zakupy, wyciągnęła nagle z pięknej torebki golusieńką, potarganą lalkę i w zadumie wyznała, że zapomniała oddać ją Agnieszce Annie.
To było naprawdę urocze :)
Zawsze zastanawiałam się, co prawdziwa Kobieta Elegancka  powinna mieć ze sobą w torebce, oprócz pozłacanej puderniczki i szminki w dystyngowanym kolorze. Teraz już wiem. Gołą Barbie.

Trzeba przyznać że do Poznania dotarłyśmy strasznie zmęczone, ale i tak wielkie dzięki dla Brzucha, że nie protestował że taszczyłam go przez pół Polski w upale. 

I mam nadzieję, że w przyszłym roku wystawimy na zlocie nieco liczniejszą reprezentację :) Czego Wam i sobie życzę :)

3 komentarze:

cynka pisze...

dzięki KOchana!!!! jak miło powspominać:***

Michelle pisze...

No szkoda że nei złapałam cię prawie na żadnym zdjęciu :/
Stonogi, a Wy macie jakieś fotki?

cynka pisze...

e, no przecież wiesz co ja mam do zdjęć :D